Nie wróżymy z fusów. Robimy z nich brykiet!- Wywiad z Kacprem Kossowskim, założycielem marki EcoBean

Kawa i grill – dwie przyjemności i dwa potężne rynki. Czy jest coś, co je łączy? Tak, marka EcoBean. EcoBean to założony przez branżowych profesjonalistów i naukowców z Politechniki Warszawskiej ekologiczny startup produkujący brykiet z odpadów kawowych, czyli po prostu fusów. Dzięki EcoBean pozostałości po naszej filiżance pysznej kawy nie trafią na śmietnik, ale przemienią się w czystą zieloną energię. O niecodziennych pomysłach na biznes, piciu kawy i (tradycyjnie) o ekologii rozmawiamy z Kacprem Kossowskim, założycielem EcoBean.


W ciągu ostatnich 10 lat spożycie kawy w Polsce wzrosło o ponad 80%. Każdy z nas wypija rocznie średnio 500 porcji (czyli 95 litrów, z blisko 3 kg ziaren) tego wspaniałego napoju. W ogólnoświatowym zestawieniu miłośników kawy zajmujemy już imponujące 11 miejsce. Najwięcej kawy wypijamy rano, wieczorem bowiem przychodzi czas na grillowanie… 81% Polaków grilluje przynajmniej raz w roku. Co czwarty mieszkaniec kraju nad Wisłą grilluje 2-3 razy w miesiącu.

Ile filiżanek kawy dziennie wypija się w biurze EcoBean?

 

(Śmiech). Myślę, że trzymamy kawowo-biurową normę. Przyjmuje się, że każdy pracownik biurowy wypija średnio około trzech filiżanek kawy dziennie. Do tego dochodzą oczywiście goście i klienci, którzy odwiedzają daną siedzibę, więc ta ilość trochę jeszcze rośnie. Nasze biuro jest jeszcze stosunkowo niewielkie. Razem z działem rozwoju biznesu i R&D (dział badań i rozwoju) z Politechniki Warszawskiej jest nas łącznie 10 osób. Ale spójrzmy na średniej wielkości biuro, zatrudniające powiedzmy 20 osób, w którym każdy wypija pół kilograma kawy w miesiącu, wówczas łącznie otrzymamy 10 kilogramów zaparzanej kawy miesięcznie. A teraz przełóżmy to na duży obrazek. W Polsce w biurach pracuje mniej więcej 1 000 000 osób. Jeżeli założymy nawet, że tylko połowa z nich wypija wspomniane pół kilograma kawy, to otrzymamy około 250 ton kawy miesięcznie, czyli ponad 3000 ton rocznie! To ogromna ilość odpadów, które można i warto przetworzyć.


Załóż firmę i konto za jednym razem. Sprawdź! 

Zakładam, że kawowe odpady z biura EcoBean również trafiają do procesu produkcyjnego?

 

Tak, oczywiście, że tak. Nie ma innej możliwości. Mamy osobną „kawową” frakcję.

 

Proces produkcyjny EcoBean to: ziarna – kawa – kawowe odpady – odbiór – przetwarzanie – brykiet kawowy. Czy mógłbyś wyjaśnić nam nieco dokładniej, w jaki sposób kawa zamienia się w brykiet?

 

Jasne. Zacznijmy od początku. Kwestia podstawowa to oczywiście pozyskanie surowca. Współpracujemy przede wszystkim z branżą HoReCa (Hotel, Restaurant, Catering/Cafe ). Czyli ze wszystkimi rodzajami punktów, które serwują kawę gościom – wszelkiego rodzaju kawiarnie, pojedyncze i sieciowe, hotele, restauracje… Obecnie kategoria ta została w dużej mierze zagospodarowana przez stacje benzynowe – największego w tej chwili operatora kawowego w Polsce. Do tego dochodzą jeszcze tzw. punkty convenience, czyli mniejsze, sieciowe sklepy. Odpady kawowe przewożone są na Politechnikę Warszawską, gdzie na razie mieści się nasza manufaktura. Sam proces przygotowania, czyli brykietowania, jest zbliżony do tego który, stosuje się w przypadku brykietów konwencjonalnych i polega na sprasowaniu odpadów zmieszanych w odpowiednich proporcjach. Dodam  jeszcze, że jeden brykiet robi się z 25 filiżanek kawy.

 

Skąd pomysł na tak niezwykły produkt jak brykiet z odpadów kawowych?

 

Pracuję w branży kawowej od blisko 20 lat. Byłem współzałożycielem jednej z wiodących palarni kawy speciality w Polsce. Już wówczas kiełkował w mojej głowie pomysł: co zrobić z tymi fusami?! Wiedząc, jak dużo kawy sprzedajemy my i inne palarnie oraz dystrybutorzy – 120 000 ton rocznie – szukałem sposobu, aby ten odpad nie trafiał po prostu na wysypisko śmieci, gdzie emitował duże ilości metanu oraz dwutlenku węgla (tzw. gaz wysypiskowy) i zanieczyszczał środowisko. Ze swoją ideą trafiłem na Politechnikę Warszawską. Braliśmy pod uwagę wiele różnych aplikacji, jak np. robienie z fusów nawozu, bo świetnie rosną na tym chociażby grzyby, czy peelingów kosmetycznych, które cieszą coraz większą popularnością. Ale największy potencjał skalowalności i możliwość najskuteczniejszego zmniejszenia śladu środowiskowego dostrzegliśmy właśnie w brykiecie. Poszliśmy więc w tym kierunku i tak powstał EcoBean. Wszystko okazało się jednak trochę trudniejsze, niż zakładaliśmy. Opracowanie technologii zajęło nam aż 18 miesięcy. Mamy jednak bardzo silny dział R&B, złożony ze świetnych naukowców. Dzięki długoletniemu doświadczeniu w branży HoReCa mamy doskonałe rozeznanie rynku – znamy jego potrzeby i bolączki i wiemy, gdzie zaadresować nasze rozwiązania.

 

Czy gdzieś na świecie działała już wcześniej podobna firma?

 

Jest podobny startup w Wielkiej Brytanii, który działa w zbliżonym modelu do naszego. Mimo że są na rynku już od 4-5 lat, zatrzymali się jednak na brykietach. My chcemy pójść znacznie dalej. Już pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli nam wytworzyć z odpadów kawowych biopolimerowy kubek, w 100% biodegradowalny. Plastik jest oczywiście wielkim światowym problemem. Dostępnych jest obecnie wiele zamienników, biopolimerów właśnie, jak np. kubki ze skrobi kukurydzianej. Nie są to jednak rozwiązania doskonałe. Wytwarzanie tego produktu jest po pierwsze zbyt drogie, a po drugie często nie są to biopolimery pozyskane z odpadów, więc trudno tu mówić o gospodarce obiegu zamkniętego: zagospodarowujemy ziemię, marnotrawiąc w jakiś sposób jej potencjał żywieniowy. Naszych kubków ten problem nie będzie dotyczył.

 

Fantastyczny pomysł, naprawdę…

 

Dziękuję, ale dobrych pomysłów mamy jeszcze więcej (śmiech).

 

Brykiety kawowe są wysoce wydajne, kaloryczne i tańsze w produkcji. Czy są także zdrowsze? Węgiel drzewny i brykiet mogą zawierać drobne pyły, które wnikają do układu oddechowego, co powoduje, że grillowanie nie jest najlepszym sposobem na przyrządzanie posiłków. Czy Wasz produkt wypada pod tym względem lepiej?

 

Oczywiście przeprowadziliśmy odpowiednie analizy spalania i emisyjności. Co ważne, brykiet kawowy wypada w nich lepiej niż ten konwencjonalny. Bardzo ważna jest ta podkreślona przez Ciebie wysoka kaloryczność. Oznacza to, że brykiet Ecobean pali się dłużej i wytwarza więcej ciepła.

 

Współpracujecie z największymi kawiarniami na rynku, m.in. Costa i Starbucks, a wśród Waszych dostawców – jak wspomniałeś – są także stacje benzynowe,dworce, czy lotniska. Czy łatwo było Wam pozyskać takich partnerów? Czy duże marki chętnie angażują się w takie projekty?

 

Zacznę od tego, że z wieloma partnerami przeprowadziliśmy dotychczas „zbiórki testowe”, które pozwalały nam na prace R&D i udoskonalenie naszego produktu. Ze wspomnianymi przez Ciebie sieciami nie współpracujemy jeszcze na zasadach komercyjnych i stałych. Komercjalizację planujemy na pierwszy kwartał 2020. Testy przeprowadziliśmy już ze zgoła całym rynkiem i wszyscy są z nich bardzo zadowoleni. Zrozumienie konieczności wprowadzania gospodarki obiegu zamkniętego i zagospodarowywania odpadów jest – szczególnie przez duże sieci – tematem absolutnie zrozumiałym. To nie jest już jakiś, powiedziałbym, przywilej, ale obowiązek. Na początku trochę obawialiśmy się, jak nasz pomysł będzie przyjęty. Ale siła, z jaką poparł nas rynek, i szybkość, z jaką to się wydarzyło, utwierdziły nas w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku. Już wkrótce będziemy w stanie dostarczać dużym sieciom dokładne dane do rocznych raportów CSR-owych (Corporate Social Responsibility), które dla każdej liczącej się firmy są etycznym i wizerunkowym obowiązkiem. Będziemy mogli wykazać, jaka ilość fusów została przetworzona, o ile zmniejszyliśmy emisję metanu i CO2 i ile energii wytworzyliśmy.

 

A czy planujecie w jakiś sposób włączyć w swoje działania także pojedynczych konsumentów?

 

Zdecydowanie. To jest nawet clue naszego pomysłu. Chcemy wprowadzić do naszego projektu element gamingowy. Pracujemy właśnie nad aplikacją o roboczej nazwie „Gdzie jest Twoja kawa”. Użytkownik, który kupi kawę w jakiejkolwiek naszej partnerskiej kawiarni, będzie mógł śledzić, co dzieje się z tą kawą dalej. Dążymy do faktycznego zobrazowania indywidualnego wkładu w – mówiąc trochę górnolotnie, ale zgodnie z prawdą – ratowanie naszej planety. Np. wypijając 25 filiżanek kawy, dowiesz się, że wytworzyłeś energię wystarczającą do 15-minutowego używania suszarki do włosów czy naładowania telefonu. Połączenie zabawy i edukacji to naszym zdaniem najlepszy sposób, by coś naprawdę zmienić.  

 

Kolejne pytanie nie należy do „łatwych i przyjemnych”, ale chyba muszę je zadać. Wasz produkt jest w 100% ekologiczny – to odnawialne źródło energii z lokalnych odpadów. Działacie jednak w obszarze – powiedziałbym – podwyższonego ryzyka. Pozyskiwaniu kawy nie zawsze towarzyszą ekologiczna odpowiedzialność i handlowa etyka. Klienci kawiarni coraz częściej chcą wiedzieć, czy ich filiżanka kawy powstała w systemie fair trade. Czy nabywcy Waszych produktów również mogą być o to spokojni?

 

Dziękuję Ci za to pytanie, bo to jest dla nas ogromnie ważna rzecz. Z kawą jestem związany przez połowę życia. Podróżowałem po plantacjach, m.in. w Afryce, i widziałem wiele niepokojących zjawisk, z wyzyskiem w pracy dzieci włącznie. Dokładamy wszelkich starań, aby nie tylko nie być częścią tego procesu, ale także, aby samemu przyczyniać się do poprawy sytuacji na kawowym rynku. Kawiarnie kupują kawę z jakimś certyfikatem – wspomnianym przez Ciebie fair trade czy innym, np. organic czy rainforest alliance – komunikują to na kubkach i w innych miejscach, a klienci fajnie się z tym czują. Ale zauważmy, że to jest cały czas gospodarka linearna: kawa i tak kończy w koszu na śmieci. Chcemy to odmienić – zamknąć obieg i zaangażować konsumentów we wspólne działania na rzecz środowiska. Myślimy o tym, choć będzie to zadanie trudne, aby certyfikować kawę już na poziomie plantacji. Wyglądałoby to tak, że mamy „Certyfikat EcoBean”, który jest przypisany do plantacji, a sieć, która tę kawę kupuje, jest naszym partnerem. Pozwałaby to kontrolować obieg od samego początku do samego końca. Już w momencie zerwania kawy z krzewu byłaby pewność, że zostanie ona przetworzona.

 

100 kawiarni sieciowych to 100-120 ton. A 180 ton odpadów można zamienić na 400 000 brykietów. Kawiarniany rynek stale jednak rośnie (700 kawiarni w 2012). Jaki procent odpadów może przejąć EcoBean? Jakie są Wasze plany rozwoju?

 

Wykorzystujemy w Polsce ponad 120 000 ton kawy rocznie. Nasz adresowany rynek to 20%. Plany są ambitne, ale stąpamy mocno po ziemi. Nasze wyliczenia są poparte m.in. listami intencyjnymi, które podpisaliśmy z większością działających w Polsce sieci. Chcemy też postawić pierwszą zeroemisyjną fabrykę, gdzie będzie produkowany brykiet i toczyła się praca nad kolejnymi rozwiązaniami. Częścią tego przedsięwzięcia będzie także centrum edukacyjne, w którym zamierzmy zapoznawać rynek – partnerów i klientów – z naszą wizją. Kompleks powstanie w oparciu o „zieloną technologię”: fotowoltaika, biogazowania, odzysk energii, skraplanie pary wodnej i inne ekologiczne patenty. Chcemy być transparentni i uczciwi – „zieloni” na każdym etapie. Inaczej to wszystko nie miałoby sensu. To są założenie na najbliższe dwa lata. Później chcielibyśmy skalować nasz eko-biznes na rynkach ościennych i dalej. Myślę, że największe atuty naszego pomysłu są takie, że wszyscy go rozumieją i wszyscy mogą go współtworzyć. Ekologia dzieję się tu i teraz.

 

Na zakończenie pytanie, które zadaję wszystkim ekologiczny start-upom i które podsumowuje nasz cykl rozmów: Jak przebiega relacja między biznesem a ekologią. Co jest na pierwszym miejscu? Czy pomysł na biznes trzeba dostosowywać do problemów, z jakimi mierzy się współczesny świat? Czy odwrotnie – to ekologiczne rozwiązania podsuwają najciekawsze możliwości?  

 

Myślę, że jeśli czegoś zaraz nie zmienimy, to ślad środowiskowy, który wywieramy na planetę, doprowadzi wkrótce do jej skrajnego wyczerpania. Musi nastąpić jakaś transformacja modelu gospodarczego i w ogóle modelu naszego funkcjonowania. Odpowiedzialny biznes jest nierozłącznie związany z ekologią. Z rozmów z wieloma korporacjami wiemy, że ten problem jest stale i wnikliwie monitorowany. Jest to teraz coś oczywistego. Z jednej strony, jasne, mamy koncentrację na zysku, ale z drugiej – inwestycja w ekologię jest niedzwonnym elementem działalności, budżetowanym w każdej poważnej firmie. Co ważne, to wydaje mi się, że jeszcze kilka lat temu inwestowanie w ekologię było znacznie bardziej zachowawcze. Częścią transformacji, o której mówię, jest zrozumienie, że to inwestowanie nie może być małe. To nie mogą być tylko słowa deklaracji, ale muszą to być faktyczne działania.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Również dziękuję.